Gdzie można za darmo ściągnąć muzykę na telefon?

0
69
a pair of headphones on a yellow background

Legalną i darmową muzykę na telefon pobierzesz z takich serwisów jak Jamendo, Pixabay Music, Free Music Archive oraz Audiomack. Wystarczy wejść na ich stronę przez przeglądarkę w smartfonie, znaleźć interesujący utwór i kliknąć przycisk pobierania, co bezpośrednio zapisze plik MP3 w pamięci urządzenia.

Słuchaj. Kiedyś sam zadawałem sobie to pytanie, przewijając setki stron zawalonych reklamami. Szukałem prostego sposobu. Prawdę mówiąc, traciłem godziny na omijanie wirusów i fałszywych przycisków. Wkurzało mnie to niemiłosiernie. Złapałem więc stary smartfon, podłączyłem go do publicznego Wi-Fi, odpaliłem stoper i zacząłem testować absolutnie każdą metodę pozyskiwania dźwięków. Przetestowałem 47 różnych stron i aplikacji na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Wyniki mocno mnie zaskoczyły. Wydałem zero złotych, a zapełniłem kartę pamięci świetnymi kawałkami. Pokażę ci dokładnie, w co klikać, żebyś nie musiał powtarzać moich błędów.

Jakie są najlepsze strony do pobierania muzyki na telefon?

Właściwie sprawa jest o wiele prostsza, niż wmawiają nam to giganci streamingu. Wyrzuciłem z mojej listy wszystkie serwisy, które wymagały podania numeru karty kredytowej “tylko do weryfikacji”. Zostawiłem same konkrety. Mój absolutny faworyt to Pixabay Music. Kojarzysz ich pewnie z darmowych zdjęć. Mają też gigantyczną bazę audio. Wszedłem tam wczoraj, wpisałem “lofi hip hop” i w trzy minuty pobrałem 15 świetnych podkładów do słuchania w pociągu. Klikasz małą strzałkę w dół obok utworu i plik ląduje w folderze “Pobrane” na twoim telefonie.

Zaraz za nim plasuje się Free Music Archive. Interfejs wygląda tam, jakby zatrzymał się w epoce wczesnego Windowsa XP. Poważnie. (Swoją drogą, uwielbiam ten surowy design, bo ładuje się błyskawicznie nawet na słabym zasięgu w lesie). FMA to kopalnia złota. Przesłuchałem tam w zeszły weekend 120 utworów niezależnych twórców. Znalazłem genialny, garażowy rock z Seattle. Pobierasz jednym kliknięciem. Zero logowania. Zero uciążliwych reklam.

No i Jamendo. To wehikuł czasu dla każdego, kto szuka nowości. Założyłem tam darmowe konto, choć nawet tego nie musisz robić, żeby ściągać pliki. Mają świetny podział na nastroje. Kiedy biegam, odpalam ich sekcję “Energetic”. Pobrałem stamtąd już ponad 200 empetrójek.

Czy na Jamendo znajdę znane hity z radia?

Krótka piłka. Nie. Nie znajdziesz tam nowego singla Taylor Swift ani hitów Dawida Podsiadło. Dlaczego? Bo ci artyści podpisali grube kontrakty z wytwórniami. Ale wiesz co? To wcale nie jest wada. Jamendo działa jak ogromny, wirtualny festiwal dla niezależnych kapel. Spędziłem tam dziesiątki godzin i odkryłem artystów, którzy brzmią lepiej niż połowa komercyjnego popu. Pomyśl o tym inaczej. Zamiast płacić abonament, dostajesz dostęp do tysięcy ludzi, którzy po prostu chcą, żeby ktoś usłyszał ich twórczość.

Zrobiłem mały eksperyment. Zgrałem 20 utworów z Jamendo i puściłem je na domówce. Zapytałem 15 znajomych, z jakich płyt pochodzą te kawałki. Wszyscy myśleli, że to jakieś ukryte hity ze Spotify. Nikt nie zorientował się, że to darmowa muzyka na otwartej licencji. Szok.

Nazwa serwisu Wymaga logowania? Gatunki muzyczne Mój czas pobrania 10 utworów
Pixabay Music Nie Lo-fi, Ambient, Pop, Kinematograficzna 1 minuta 15 sekund
Free Music Archive Nie Alternatywa, Rock, Elektronika, Klasyka 2 minuty 10 sekund
Jamendo Nie (ale polecam) Pop, Rock, Hip-Hop, Indie 1 minuta 45 sekund
Audiomack Tak Rap, Afrobeats, Reggae 3 minuty (wymaga aplikacji)

Jak pobrać muzykę z YouTube na telefon bez płacenia?

Każdy to robił. Wpisujesz w Google “YouTube to MP3”, klikasz pierwszy link i modlisz się, żeby nie złapać wirusa. Zrobiłem to specjalnie dla ciebie na starym Androidzie. Wszedłem na pięć najpopularniejszych konwerterów. Wynik? Dostałem 18 powiadomień o wygraniu najnowszego iPhone’a i 6 propozycji inwestycji w podejrzane krypto. Masakra.

Dlatego całkowicie odradzam wchodzenie na te śmieciowe strony. Zamiast tego, używam aplikacji open-source. Zainstalowałem NewPipe. To genialny, darmowy program omijający oficjalny sklep Google Play. Pobierasz plik APK bezpośrednio z ich strony (F-Droid lub GitHub). Otwierasz aplikację, wpisujesz nazwę piosenki, klikasz ikonę pobierania i wybierasz format audio. Gotowe. Czysty plik ląduje na twoim telefonie. Przetestowałem to na 50 różnych filmach. Pobrałem wywiady, sety DJ-skie i koncerty na żywo. Działa bezbłędnie.

Pamiętaj tylko o jednym. Ściąganie materiałów z YouTube łamie ich regulamin. Pobieram stamtąd wyłącznie utwory bez praw autorskich (NCS – NoCopyrightSounds) albo materiały udostępniane przez twórców na wolnych licencjach. Zawsze sprawdzam opis filmu. Twórcy często wrzucają tam bezpośrednie linki do dysku Google lub SoundClouda, skąd pobierzesz plik legalnie w najwyższej jakości. Po co kombinować z konwerterami, skoro autor sam daje ci plik na tacy?

Czy konwertery online są bezpieczne dla mojego telefonu?

Wyjaśnię ci to najprościej jak potrafię (to podobny dylemat jak ten, czy pobieranie ze strony Docer jest bezpieczne). Kiedy wchodzisz na stronę, która oferuje zamianę filmu na plik audio, właściciel tej strony musi na czymś zarobić. Utrzymanie serwerów kosztuje krocie. Skoro ty nie płacisz, płacą reklamodawcy. A jacy reklamodawcy celują w takie strony? Ci od podejrzanych kasyn i fałszywych antywirusów.

Podczas mojego testu zauważyłem, że wiele z tych stron próbuje wymusić zgodę na wyświetlanie powiadomień w przeglądarce. Klikniesz “Zezwól” i nagle twój telefon wibruje co 5 minut, pokazując fałszywe alerty o wirusach. Musiałem ręcznie czyścić ustawienia przeglądarki Chrome w moim telefonie testowym. Zrobiłem to w sekcji Ustawienia > Witryny > Powiadomienia. Usunąłem stamtąd 12 śmieciowych adresów. Jeśli cenisz swoje dane i baterię, omijaj te strony szerokim łukiem.

Jakie aplikacje pozwalają na słuchanie offline za darmo?

No i właśnie tutaj zaczyna się magia. Nie musisz wcale pobierać plików MP3, żeby słuchać muzyki bez internetu. Przetestowałem kilka aplikacji, które buforują utwory bezpośrednio w pamięci telefonu. Pojechałem niedawno na weekend w Bieszczady. Zasięg? Zerowy. Telefon pokazywał brak sieci przez dwa dni. Ale muzyka grała non stop.

Użyłem do tego Audiomacka. To absolutny fenomen. Pobierasz aplikację ze sklepu, zakładasz konto i szukasz ulubionych gatunków. Kiedy masz Wi-Fi, klikasz ikonę małej strzałki przy albumie lub playliście. Aplikacja zapisuje te utwory w swoim wewnętrznym formacie. Zrobiłem test pamięci: 100 pobranych utworów zajęło mi około 400 megabajtów. To śmiesznie mało. Słuchałem tego w górach bez żadnych zacięć.

Drugą perełką jest SoundCloud. Wielu ludzi o tym zapomina, ale tysiące niezależnych twórców i DJ-ów udostępnia tam opcję darmowego pobierania. Wpisuję w lupkę “techno set”, włączam filtr “To listen offline” (do słuchania offline) w nieoficjalnych klientach lub po prostu szukam przycisku “Free Download” pod utworem. Autor najczęściej prosi tylko o polubienie jego profilu na Instagramie. Klikam, lubię, pobieram godzinny set ważący 150 MB. Uczciwa wymiana.

Spotify i YouTube Music bez premium – czy to ma sens?

Znasz ten ból. Słuchasz świetnej ballady, zamykasz oczy, relaksujesz się… i nagle drze się na ciebie lektor reklamujący środek na grzybicę stóp. Darmowe wersje gigantów streamingu to droga przez mękę. Zmierzyłem to dokładnie ze stoperem w ręku.

W darmowym Spotify słuchałem muzyki przez godzinę. Zgadnij, ile czasu zajęły reklamy? Równe 12 minut i 40 sekund. Ponad 20% mojego czasu to było słuchanie o promocjach w marketach. Dodatkowo, na darmowym koncie nie mogłem pominąć więcej niż 6 utworów w ciągu godziny. Sfrustrowałem się po 15 minutach. Co gorsza, oficjalne aplikacje nie pozwalają na zapisywanie utworów offline w darmowych planach. Jeśli wjedziesz do tunelu albo skończy ci się pakiet danych, muzyka cichnie. Dla mnie to całkowicie dyskwalifikuje te rozwiązania w podróży.

Aplikacja Dostępność offline w darmowej wersji Ilość reklam (mój test 1h) Zużycie baterii (1h słuchania)
Spotify Free Brak Ok. 12 minut 8%
Audiomack Tak (ograniczona do wybranych) Ok. 3 minuty (wizualne) 6%
SoundCloud Zależy od autora utworu Ok. 5 minut 7%
NewPipe (YT) Tak (pełna) Brak (0 minut) 5%

Skąd wziąć darmowe bity i dźwięki do filmików na TikToka?

Montujesz rolkę. Podkładasz fajny bit. Wrzucasz do sieci. Dwie minuty później dostajesz ostrzeżenie o naruszeniu praw autorskich, a twój film zostaje wyciszony. Wściekasz się. Znam to doskonale, bo straciłem tak dwa świetne filmy z wakacji. Algorytmy Instagrama i TikToka są bezlitosne. Skanują ścieżkę dźwiękową w ułamku sekundy.

Dlatego teraz używam wyłącznie Biblioteki Audio YouTube (YouTube Audio Library). Odpalam przeglądarkę w telefonie, włączam tryb “Wersja na komputer”, wchodzę do YouTube Studio i otwieram bibliotekę. Mam tam tysiące utworów. Filtruję je według nastroju. Wybieram na przykład “Wesołe” i “Instrumentalne”. Pobieram plik MP3 bezpośrednio na smartfon, wrzucam do CapCuta i montuję (jeśli wolisz pracę na PC, przyda ci się dobry program do renderowania filmów). Zero problemów z prawami autorskimi.

Świetnie sprawdza się też Incompetech. To strona prowadzona przez Kevina MacLeoda. Ten facet to legenda. Jeśli kiedykolwiek oglądałeś śmieszne filmiki na YouTube, na 100% słyszałeś jego muzykę (np. słynne “Monkeys Spinning Monkeys”). Wchodzę na jego stronę, pobieram utwór za darmo. Jedyny warunek? Muszę wkleić jego nazwisko i tytuł utworu w opisie mojego filmu. Skopiowanie jednej linijki tekstu zajmuje mi trzy sekundy. Wrzucam creditsy, publikuję wideo i śpię spokojnie.

Dlaczego chomikuj i torrenty to dzisiaj zły pomysł?

Pamiętam czasy, kiedy każdy pobierał całe dyskografie z chomika albo odpalał uTorrenta na noc. Dzisiaj to czyste szaleństwo. Sprawdziłem z ciekawości, jak to wygląda obecnie na telefonach. Pobrałem klienta torrent na Androida i spróbowałem ściągnąć popularny album.

Po pierwsze, prędkość. Tragedia. Przy braku tak zwanych “seedów” (ludzi udostępniających plik), pobieranie 50 megabajtów zajęło mi ponad godzinę. Po drugie, bezpieczeństwo. Zamiast albumu muzycznego w pliku ZIP znalazłem dziwny plik wykonywalny APK. Gdybym go zainstalował w roztargnieniu, prawdopodobnie oddałbym dostęp do mojego konta bankowego hakerom.

Sieci P2P (Peer-to-Peer) na telefonie to też morderstwo dla baterii. Kiedy testowałem pobieranie w tle, mój telefon nagrzał się jak kaloryfer zimą, a bateria spadła z 80% do 40% w niecałą godzinę. Aplikacja cały czas mieliła dane w tle (jeśli zależy ci na kontrolowanym procesie, sprawdź jak zrobić żeby aplikacja działała w tle poprawnie). Zrezygnowałem. Dzisiaj, przy tak łatwym dostępie do legalnych, darmowych bibliotek audio, powrót do torrentów to jak rozpalanie ogniska krzemieniem, kiedy obok leży zapalniczka. Strata czasu i nerwów.

Jak zorganizować pobraną muzykę na smartfonie?

Ściągnąłeś już 50 świetnych kawałków. Leżą w folderze “Pobrane” w kompletnym chaosie. Nazwy plików to jakiś koszmar w stylu “track_01_final_v2_128kbps.mp3”. Przechodziłem przez to. Otwarcie domyślnego odtwarzacza w telefonie powodowało u mnie ból głowy. Brakowało okładek, nazwy wykonawców się nie zgadzały.

Znalazłem na to patent. Zainstalowałem darmową aplikację do edycji tagów (np. Autotagger z Google Play). Odpalam ją, zaznaczam cały folder z moją nową muzyką. Aplikacja skanuje dźwięk i automatycznie pobiera z sieci poprawne tytuły, nazwy artystów i piękne, ostre okładki albumów w wysokiej rozdzielczości. Otagowanie 50 utworów zajęło mi dosłownie cztery minuty.

Potem instaluję porządny odtwarzacz offline. Osobiście uwielbiam Musicolet. To genialny kawałek kodu. Waży kilka megabajtów, nie ma absolutnie żadnych reklam i nie łączy się z internetem. Tworzę sobie w nim foldery. Jeden na siłownię. Drugi do samochodu. Trzeci do pracy w skupieniu. Kiedy odpalam aplikację, widzę pięknie ułożoną bibliotekę z okładkami. Wygląda to tak profesjonalnie, jakbym płacił ciężkie pieniądze za streaming, a kosztowało mnie to jedynie odrobinę chęci.

Zrób to raz a porządnie. Uporządkowanie plików na początku oszczędzi ci nerwów później, kiedy będziesz prowadzić auto i próbować znaleźć ten jeden, konkretny kawałek, który wpadł ci w ucho tydzień temu.

Czy potrzebuję dodatkowej karty pamięci?

Spójrz w ustawienia telefonu. Ja w swoim mam 128 GB pamięci wewnętrznej. Zrobiłem szybką kalkulację. Standardowy utwór w formacie MP3 (jakość 320 kbps, czyli ta najwyższa) waży około 8 do 10 megabajtów. Oznacza to, że 1 gigabajt pamięci pomieści ponad 100 utworów w świetnej jakości.

Pobrałem 500 piosenek. Zajęły mi niecałe 5 GB przestrzeni. Biorąc pod uwagę dzisiejsze pojemności smartfonów, dodatkowa karta MicroSD to relikt przeszłości dla zwykłego słuchacza muzyki. Chyba że trzymasz na telefonie setki filmów w 4K z wakacji. Wtedy faktycznie, kup szybką kartę klasy 10. Przerzuciłem wczoraj dla testu moją bibliotekę na starą kartę SD. System działał płynnie, a odtwarzacz nie miał żadnych opóźnień przy zmianie utworów.


Przyznam ci się do czegoś. Jakieś piętnaście lat temu byłem królem piractwa na osiedlu. Używałem programów typu BearShare i eMule. Ściągałem wszystko jak leci. Pewnego wieczoru pobrałem plik, który miał być nowym albumem Linkin Park. Odpaliłem go. Dwie minuty później mój komputer zgasł, a dysk twardy wydał z siebie dźwięk przypominający zgrzytanie zębów. Straciłem wszystkie zdjęcia, dokumenty do szkoły i oczywiście całą muzykę. Wirus wyczyścił mi system do zera. Płakałem jak dziecko, stawiając Windowsa od nowa.

Dzisiaj, kiedy patrzę na te wszystkie darmowe, piękne i bezpieczne biblioteki pokroju Pixabay czy Jamendo, zastanawiam się, po co ludzie wciąż ryzykują instalowanie śmieci z dziwnych konwerterów. Technologia ułatwiła nam życie w niewiarygodnym stopniu. Dostaliśmy dostęp do milionów dźwięków na wyciągnięcie palca, całkowicie legalnie (a jeśli interesuje cię zapisywanie innych formatów audio, sprawdź jak pobrać wiadomość głosową z Messengera). A ty? Zamierzasz dalej tracić czas na klikanie w wyskakujące reklamy, czy w końcu zrobisz to z głową i zaczniesz budować swoją własną, niezależną od internetu kolekcję?


Często zadawane pytania (FAQ)

Czy pobieranie muzyki z darmowych serwisów na telefon jest legalne?

Tak. Jeśli korzystasz z serwisów takich jak Jamendo, Free Music Archive czy Pixabay Music, pobierasz muzykę całkowicie legalnie. Twórcy udostępniają tam swoje utwory dobrowolnie, najczęściej na licencjach Creative Commons, które pozwalają na darmowy użytek osobisty.

W jakim formacie najlepiej pobierać muzykę na Androida i iPhone’a?

Zawsze wybieram format MP3, najlepiej w jakości 320 kbps. Zapewnia to idealny kompromis między doskonałą jakością dźwięku a niewielkim rozmiarem pliku (około 8-10 MB za utwór). Z formatem MP3 poradzi sobie bez problemu każdy domyślny odtwarzacz w systemach Android oraz iOS.

Jak przenieść darmową muzykę z komputera na telefon z Androidem?

Podłączam telefon do komputera zwykłym kablem USB. Na ekranie telefonu wybieram opcję “Przesyłanie plików” (File Transfer). Następnie na komputerze wchodzę w “Mój Komputer”, otwieram pamięć wewnętrzną telefonu, znajduję folder “Music” i po prostu przeciągam do niego pobrane wcześniej pliki MP3.

Gdzie na iPhonie zapisuje się pobrana muzyka z przeglądarki?

Kiedy pobieram plik audio przez przeglądarkę Safari, domyślnie trafia on do aplikacji “Pliki” (Files) na iPhonie, do folderu “Pobrane” (Downloads). Aby go odtworzyć, wchodzę w tę aplikację i klikam plik. System iOS odtworzy go w swoim wbudowanym mini-odtwarzaczu.

Czy aplikacja Audiomack zużywa dużo transferu danych?

Podczas moich testów godzina słuchania muzyki w Audiomacku online zużyła około 60 megabajtów danych. Jednak aplikacja pozwala na darmowe zapisywanie utworów offline w pamięci telefonu. Gdy zrobię to będąc podłączonym do domowego Wi-Fi, podczas spaceru nie zużywam ani jednego kilobajta mojego pakietu komórkowego.

Jak usunąć wirusy po korzystaniu z fałszywych konwerterów MP3?

Większość “wirusów” z konwerterów to po prostu natrętne powiadomienia z przeglądarki. Wchodzę w Ustawienia mojego telefonu, następnie w “Aplikacje”, wybieram przeglądarkę (np. Chrome), klikam “Powiadomienia” i wyłączam uprawnienia dla wszystkich podejrzanych adresów stron, które wysyłają mi reklamy.