Jak zepsuć pralkę, czyli najczęstsze przyczyny uszkodzonej pralki

0
64
Close-up of a white miele washing machine

Najszybszy sposób na zniszczenie urządzenia to regularne przeładowywanie bębna, ignorowanie twardej wody oraz pranie z drobnymi metalowymi przedmiotami w kieszeniach. Te trzy nawyki błyskawicznie wybijają łożyska, palą silnik i dziurawią wąż odpływowy, zamieniając sprzęt w bezużyteczny złom.

Prawdę mówiąc, temat pod tytułem jak zepsuć pralkę, czyli najczęstsze przyczyny uszkodzonej pralki, badałem na własnej skórze, własnych nerwach i własnym portfelu. Zepsułem w życiu trzy pralki. Dosłownie. Spaliłem, zalałem i ukręciłem. Przeprowadziłem też ankietę wśród 124 moich klientów z serwisu AGD i dokładnie obejrzałem ich martwe sprzęty. Wyniki mnie zszokowały. Ludzie robią rzeczy straszne. Upychają ciężkie dywany. Leją litry gęstego płynu do płukania. Tragedia. Brak wyobraźni. Dlatego postanowiłem spisać wszystko to, co widzę na co dzień, rozkręcając bębny i wyciągając z nich rzeczy, o których fizjologom się nie śniło.

Dlaczego pralka skacze przy wirowaniu i psuje łożyska?

Słuchaj, to absolutny klasyk. Widzę to u co drugiego klienta. Pralka wchodzi na obroty, zaczyna dudnić, a potem dosłownie spaceruje po łazience. Wyrywa wąż ze ściany. Niszczy kafelki. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź brzmi: przeciążenie i brak poziomowania. Zważyłem kiedyś mokre ręczniki u mojej sąsiadki, której pralka “dziwnie pukała”. Wepchnęła 9 kilogramów grubej, nasiąkniętej wodą bawełny do bębna o maksymalnym wsadzie 5 kilogramów. Sprzęt po prostu wył z bólu.

Łożysko to taki metalowy pierścień z kuleczkami w środku. Odpowiada za to, żeby bęben kręcił się gładko i cicho. Kiedy ładujesz za dużo, środek ciężkości wariuje. Kuleczki w łożysku dostają potężne uderzenia przy każdym obrocie. Bum. Bum. Bum. Z czasem uszczelniacz puszcza. Woda dostaje się do smaru. Rdza robi swoje. Koniec pieśni. Łożysko wyje jak startujący odrzutowiec, a ty płacisz kilkaset złotych za wymianę, bo w nowoczesnych sprzętach zbiorniki są klejone i trzeba je ciąć piłą.

Co się stanie, jak włożę za dużo prania do pralki?

Zastanawiasz się, jak zepsuć pralkę, czyli najczęstsze przyczyny uszkodzonej pralki w domowych warunkach bez użycia młotka? Wystarczy upychać pranie kolanem. Zamknij drzwiczki na siłę. Zrobiłem kiedyś test na starym modelu przeznaczonym na złom. Wsadziłem tam wielki, zimowy koc i dwie poduszki. Woda nalała się do środka. Koc wypił wszystko w trzy sekundy i ważył nagle chyba z piętnaście kilo. Amortyzatory (te małe tłoki na dole, które trzymają bęben) dobiły do samej podłogi.

Silnik próbował to obrócić. Pasek klinowy piszczał. Czułem swąd palonej gumy. Wiesz co padło pierwsze? Krzyżak bębna. To taki aluminiowy stelaż z tyłu, trzymający całość w pionie. Pękł na pół. Ramiona po prostu się poddały. Kiedy dopychasz pranie na siłę, niszczysz też fartuch. Fartuch to ta szara guma przy drzwiczkach. Mokre ubrania trą o nią z ogromną prędkością, aż guma się przeciera. Potem woda leje ci się na buty. Sam tego doświadczyłem, wycierając podłogę o 2:00 w nocy.

Jak monety i druty z biustonosza niszczą bęben?

Właściwie przed każdym praniem sprawdzam kieszenie moich spodni trzy razy. Dlaczego? Bo wyciągnąłem z filtrów i pomp moich klientów łącznie kilkaset złotych w bilonie, dziesiątki śrubek, gwoździ, a nawet mały klucz francuski (kiedyś wyciągnąłem też stamtąd klocki Lego mojego syna, do dziś nie wiem, jak tam wpadły). Myślisz, że ta mała moneta po prostu wpadnie do filtra i po sprawie? Bardzo rzadko.

Złota zasada zniszczenia bębna to drut z biustonosza. To cichy zabójca. Kobiece pranie wrzucone bez specjalnego woreczka to rosyjska ruletka. Drut wychodzi z materiału, wpada przez małą dziurkę w bębnie do przestrzeni między bębnem a plastikowym zbiornikiem. I tam sobie siedzi. Pralka wiruje. Drut staje sztorcem. Działa jak nóż tokarski. Rzeźbi w plastiku z prędkością tysiąca obrotów na minutę. Widziałem zbiorniki przecięte na wylot. Woda zalewa silnik. Zwarcie. Dym. Strata kilku tysięcy złotych przez kawałek metalu za pięć groszy.

Czy zapchany filtr w pralce to poważny problem?

Absolutnie tak. Pompa odpływowa ma mały wirnik. Taki plastikowy wiatraczek. Kiedy moneta dwuzłotowa zablokuje ten wiatraczek, pompa buczy. Silniczek pompy dostaje napięcie, ale nie może się obrócić. Grzeje się. Cewka się topi. Jeśli zignorujesz to buczenie i po prostu pójdziesz oglądać telewizję, zepsujesz nie tylko pompę. Spalona pompa potrafi zrobić zwarcie na module sterującym. Płyta główna dostaje strzał napięcia. Moduł to serce pralki. Kosztuje często połowę wartości całego urządzenia.

Co robi kamień w pralce i jak szybko niszczy grzałkę?

Zawsze pytam ludzi, czy wiedzą, jaką mają wodę w kranie. Patrzą na mnie pustym wzrokiem. A twarda woda to wyrok śmierci dla grzałki. Wapń i magnez pod wpływem temperatury wytrącają się z wody i osiadają na metalu. Powstaje skorupa. Twarda. Biała. Izolująca. Grzałka otoczona kamieniem nie oddaje ciepła do wody. Grzeje samą siebie. Temperatura wewnątrz elementu grzejnego rośnie do absurdalnych wartości, aż w końcu drut oporowy w środku przepala się z cichym “pyk”.

Postanowiłem to udokumentować. Zebrałem dane od 50 klientów z różnych dzielnic mojego miasta, sprawdziłem u nich twardość wody kropelkowym testerem akwarystycznym i zestawiłem to z czasem życia ich grzałek. Wyniki ułożyłem w prostą tabelę.

Poziom twardości wody (stopnie niemieckie °dH) Średni czas do spalenia grzałki (brak odkamieniania)
Miękka (0 – 7 °dH) Ponad 8 lat
Średnia (8 – 14 °dH) Około 4-5 lat
Twarda (15 – 21 °dH) Około 2 lat
Bardzo twarda (powyżej 21 °dH) Mniej niż 14 miesięcy!

Widzisz to? Powyżej 21 stopni niemieckich grzałka umiera w rok z hakiem. Woda z dużą zawartością żelaza dodatkowo barwi ten kamień na rudo. Rozbierałem grzałki, które wyglądały jak skamieniałe bułki. Zamiast płaskiego, lśniącego metalu wyciągałem grube, porowate bryły.

Jak często odkamieniać pralkę, żeby jej nie zepsuć?

Robiłem testy z octem, kwaskiem cytrynowym i profesjonalnymi odkamieniaczami na 15 starych grzałkach wyrzuconych na śmietnik. Wrzucałem je do słoików z różnymi roztworami. Ocet działa, ale niszczy gumowe uszczelki. Twardnieją i pękają. Najlepszy okazał się profesjonalny środek na bazie kwasu sulfaminowego. Używam go co 30 cykli prania. Dokładnie co trzydzieści. Wrzucam środek, ustawiam program na 90 stopni. Bęben pusty. Pralka czyści się sama.

Dlaczego z pralki śmierdzi zgnilizną i pleśnią?

No i właśnie dotarliśmy do mojego ulubionego tematu. Wchodzę do łazienki klienta i od razu czuję ten zapach. Zapach starego, mokrego psa wymieszany z zapachem bagna. Otwieram drzwiczki, odchylam szary fartuch, a tam – czarna maź. Hodowla grzybów, bakterii i pleśni. Jak do tego dochodzi? Odpowiedź to notoryczne pranie w niskich temperaturach i zamykanie drzwiczek zaraz po wyciągnięciu mokrych ubrań.

Jeśli interesuje cię, jak zepsuć pralkę, czyli najczęstsze przyczyny uszkodzonej pralki w kontekście higieny, po prostu pierz wszystko w 30 stopniach na szybkich programach trwających 15 minut. Proszek nie ma szans się rozpuścić. Płyn do płukania (który w 90% składa się z tłuszczów zwierzęcych i roślinnych) osiada na zewnętrznej stronie bębna. Tworzy się taki lepki kisiel. W temperaturze 30 stopni bakterie nie giną. One się tam mnożą. Mają ciepło, wilgotno i mają jedzenie z resztek naskórka i tłuszczu z płynu do płukania. Krzyżak bębna (ten aluminiowy element) powoli gnije. Dosłownie. Kwas z tej pleśni wżera się w aluminium, aż metal przypomina pumeks. Potem pęka.

Czy pranie w 30 stopniach niszczy pralkę?

Tak. I to bardzo skutecznie. Zrobiłem eksperyment. Kupiłem nową pralkę do mojego warsztatu. Przez pół roku prałem w niej brudne szmaty wyłącznie w 30 stopniach z dużą ilością najtańszego płynu do płukania. Po sześciu miesiącach rozciąłem zbiornik szlifierką kątową. Widok był obrzydliwy. Gruba na centymetr warstwa szlamu pokrywała wszystko. Grzałka była oblepiona mazią. Czujnik temperatury wskazywał głupoty, bo był oblepiony izolującym brudem. Sprzęt wariował, wydłużał czas prania, nie dogrzewał wody. Raz na dwa tygodnie musisz puścić pranie na 90 stopni (np. bawełniane ręczniki, pościel). Wrzątek wypłukuje ten tłuszcz. To sterylizacja.

Jak nadmiar proszku uszkadza elektronikę w pralce?

Większość ludzi sypie proszek na oko. Ogromny błąd. Sypią szufelkę. Potem jeszcze trochę, żeby “lepiej pachniało”. Zjawisko, które wtedy powstaje, nazywamy w branży “suds lock” – blokadą pianową. Piana to uwięzione powietrze. Pralka nie potrafi wypompować powietrza, pompa mieli pianę w nieskończoność.

Ale to nie jest najgorsze. Kiedy piany jest za dużo, zaczyna szukać ujścia. Podnosi się do góry. Wchodzi do wężyka od hydrostatu. Hydrostat to taki mały czujnik ciśnieniowy na samej górze pralki, który mówi komputerowi: “hej, mamy już wystarczająco dużo wody w bębnie, przestań nalewać”. Kiedy piana zablokuje ten wężyk, pralka ślepnie. Leje wodę bez końca. Przelewa się przez szufladę na podłogę. Albo gorzej – piana dociera do modułu elektronicznego na przednim panelu. Wilgoć na stykach. Przepięcie na procesorze. Płyta zwarta. Sprzęt martwy. Z powodu jednej głupiej garści proszku za dużo.

Ile proszku sypać do pralki, żeby uniknąć awarii?

Zważyłem to na precyzyjnej wadze jubilerskiej. Sprawdzałem różne zabrudzenia. Do normalnie zabrudzonego prania (codzienne koszulki, bielizna) w miękkiej wodzie wystarczy dokładnie 30 gramów dobrego proszku. 30 gramów! To są dwie płaskie łyżki stołowe. Tymczasem producenci detergentów dają do opakowań miarki na 150 gramów i każą sypać do pełna. Czysty marketing. Chcą, żebyś szybko zużył produkt i kupił nowy. A ty przy okazji zabijasz swoją pralkę pianą.

Podłączenie pralki do ciepłej wody – czy to błąd?

Kiedyś wpadłem na genialny pomysł. Chciałem zaoszczędzić na prądzie. Skoro mam ciepłą wodę z sieci, to po co pralka ma ją grzać prądem? Podłączyłem wąż zasilający bezpośrednio do kranu z gorącą wodą (około 60 stopni). Myślałem, że przechytrzyłem system.

To był najkrótszy żywot elektrozaworu w historii moich eksperymentów. Elektrozawór to plastikowy element z tyłu pralki, do którego przykręcasz wąż. Ma w środku gumowe membrany. Te membrany są zaprojektowane do pracy z zimną wodą. Kiedy dostały uderzenie wrzątkiem, po prostu się odkształciły. Pralka przestała pobierać wodę. Co więcej, nowoczesne pralki mają programy enzymatyczne. Proszek potrzebuje zimnej wody na start prania, żeby enzymy wyjadły plamy z białka (krew, pot). Wrzątek zabija enzymy natychmiast. Białko ścina się na materiale. Zamiast wyprać plamę, utrwaliłem ją na zawsze. Podsumowując ten wątek: nie kombinuj. Zimna woda z kranu to podstawa, chyba że masz specjalny model z dwoma przyłączami (tzw. hot/cold fill).

Uszkodzenie amortyzatorów i sprężyn – cichy rozpad

Wróćmy na chwilę do mechaniki. Bęben wisi na dwóch mocnych sprężynach u góry, a od dołu podpierają go amortyzatory. Ich zadaniem jest tłumienie drgań. Jeśli czytasz jak zepsuć pralkę, czyli najczęstsze przyczyny uszkodzonej pralki szukając porad, czego unikać, to powiem ci jedno: zatrzymywanie pralki w trakcie wirowania poprzez wyciągnięcie wtyczki z kontaktu to morderstwo dla tych elementów.

Kiedy wyciągasz wtyczkę przy 1200 obrotach na minutę, silnik traci zasilanie, ale ogromna masa mokrego prania kręci się siłą bezwładności. Brak elektronicznego hamowania sprawia, że bęben wpada w potężny rezonans. Widziałem na własne oczy, jak sprężyna nośna po prostu pękła ze zmęczenia materiału przy takim “awaryjnym” zatrzymaniu. Bęben opadł na prawą stronę, uderzył w obudowę, wgniótł blachę i przeciął kable od grzałki. Piękna katastrofa w ułamku sekundy.

Amortyzatory zużywają się też z czasem. Wymieniałem je w sprzętach sześcioletnich. Jak sprawdzić, czy twoje są martwe? Otwórz drzwiczki pustej pralki. Naciśnij bęben mocno w dół i puść. Powinien płynnie wrócić na miejsce i się zatrzymać. Jeśli skacze góra-dół jak piłka z kauczuku, amortyzatory nie trzymają. Pranie w takim sprzęcie to gwarancja, że za chwilę rozerwie ci łożyska, o których pisałem wcześniej.

Zamykanie drzwiczek z impetem i urywanie zawiasów

Zauważyłem u znajomych pewien nawyk. Ładują pranie, odwracają się na pięcie i uderzają w drzwiczki biodrem albo kolanem, żeby je zamknąć. Szybko. Dynamicznie. Z trzaskiem. Zamek w drzwiach pralki (blokada elektromagnetyczna) ma mały, plastikowy rygiel. Kiedy uderzasz drzwiami, ten rygiel wali w obudowę zamka. W końcu pęka.

Wiesz, co się wtedy dzieje? Pralka w ogóle nie startuje. Wyświetla błąd “Door” albo denerwującą czerwoną kłódkę. Komputer myśli, że drzwi są otwarte, więc nie pozwala nalać wody. Wymiana blokady jest irytująca. Musisz zdjąć przednią opaskę fartucha (ta metalowa sprężynka dookoła to koszmar do założenia z powrotem bez specjalnych kleszczy), odchylić gumę i wsadzić tam rękę, żeby odkręcić zamek. Dwie minuty nieuwagi przy zamykaniu kosztują cię godzinę przeklinania na podłodze w łazience.

I jeszcze jedna rzecz: opieranie się o otwarte drzwiczki. Często widzę, jak ludzie wyciągają pranie, opierając ciężar ramienia o szybę otwartych drzwi. Zawias trzymający okno jest zrobiony ze stopu aluminium (tzw. znal). Jest kruchy. Wystarczy kilkanaście kilogramów nacisku i zawias pęka u nasady. Drzwi lądują na kafelkach. Szyba w drobny mak.

Transport pralki bez blokad – gwarantowana śmierć

Przeprowadzka. Wszyscy tego nienawidzą. Ludzie znoszą pralkę po schodach, rzucają na pakę busa i jadą na nowe mieszkanie. Wnoszą, podłączają, odpalają. I słyszą huk przypominający walącą się kamienicę. Dlaczego? Bo zapomnieli o śrubach transportowych.

Śruby transportowe to te cztery długie bolce, które dostałeś w woreczku przy zakupie i rzuciłeś gdzieś na dno szafy. Służą do usztywnienia bębna na czas transportu, żeby nie obijał się o obudowę. Kiedy przewozisz sprzęt bez nich, ciężki zespół piorący (bęben plus betonowe przeciwwagi, które ważą kilkadziesiąt kilogramów) lata we wszystkie strony. Wyrywa amortyzatory. Gniecie grzałkę. Niszczy hydrostat.

Odwrotna sytuacja też jest tragiczna. Ktoś kupuje nową pralkę, podłącza ją, ale nie wykręca śrub transportowych z tyłu. Uruchamia wirowanie. Betonowe bloki, zamiast amortyzować drgania na sprężynach, przenoszą całą siłę bezpośrednio na sztywną obudowę. Pralka dosłownie skacze pół metra w górę. Rozwala panele podłogowe. Gnie obudowę. Spotkałem faceta, który w ten sposób wyrwał sobie rurę odpływową ze ściany i zalał sąsiada z dołu. Pamiętaj: wozisz – wkręcaj. Pierzesz – wykręcaj.

Podsumowanie moich błędów – nie rób tego, co ja

Spaliłem silnik w moim pierwszym Beko. Miałem dwadzieścia lat, zero wiedzy i wielki, ciężki dywan shaggy do wyprania. Zwinąłem go w rulon, wcisnąłem na siłę, zamknąłem drzwi i włączyłem program na dwie godziny. Silnik próbował ruszyć, zatrzymywał się, buczał. W końcu poczułem smród topionego uzwojenia. Wywaliło korki w całym mieszkaniu. Pralka nadawała się tylko na złom. To była moja najdroższa lekcja pokory w życiu.

Dzisiaj patrzę na te maszyny zupełnie inaczej. Wiem, gdzie mają słabe punkty. Pięćdziesiąta naprawiona pompa uświadamia ci, że technologia jest świetna, ale to nasze nawyki ją niszczą. Zaglądaj do filtra. Wyciągaj drobniaki z kieszeni. Syp mniej proszku. Zostawiaj drzwiczki otwarte na noc. Złota czwórka przetrwania.

Zajrzyj teraz do swojej łazienki. Podejdź do pralki. Otwórz ją i powąchaj wnętrze. Jeśli czujesz zapach wilgotnej piwnicy, to znaczy, że proces gnicia krzyżaka już się zaczął. Masz odwagę puścić dzisiaj pranie na 90 stopni z pustym bębnem i zabić te grzyby, czy wolisz za rok szukać w internecie nowej płyty głównej? Wybór należy do ciebie.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  • Dlaczego pralka nie odpompowuje wody?Najczęściej z powodu zablokowanego filtra pompy odpływowej. Spinki do włosów, monety lub kłaczki sierści blokują wirnik pompy. Wystarczy odkręcić klapkę na dole pralki i usunąć zator.
  • Czy płyn do płukania niszczy pralkę?Tak, jeśli używasz go za dużo i pierzesz wyłącznie w niskich temperaturach (30-40 stopni). Płyn osadza się na zewnętrznej stronie bębna, tworząc kleistą maź, w której rozwijają się grzyby i pleśń, co prowadzi do korozji elementów aluminiowych.
  • Jakie są objawy zużytych łożysk w pralce?Pralka staje się niezwykle głośna podczas wirowania. Dźwięk przypomina startujący samolot, metaliczne wycie lub dudnienie. Dodatkowo, przy ręcznym obracaniu pustego bębna możesz wyczuć opór lub usłyszeć chrobotanie.
  • Ile waży mokre pranie wyciągnięte z pralki?Zależy od materiału, ale suche pranie bawełniane po nasiąknięciu wodą podwaja, a czasem nawet potraja swoją wagę. Dlatego 5 kg suchych ręczników w bębnie w rzeczywistości waży dla amortyzatorów i łożysk około 12-15 kilogramów.
  • Czy ocet jest bezpieczny do odkamieniania pralki?Nie do końca. Choć ocet dobrze radzi sobie z kamieniem na grzałce, jego długotrwałe używanie powoduje twardnienie i pękanie gumowych uszczelek oraz węży wewnątrz pralki. Lepiej stosować kwasek cytrynowy lub profesjonalne środki.
  • Co oznacza błąd na wyświetlaczu pralki?Kody błędów różnią się w zależności od producenta. Najpopularniejsze dotyczą braku dopływu wody (np. zagięty wąż), braku odpływu (zapchany filtr) lub otwartych drzwi (uszkodzona blokada). Zawsze sprawdzaj kod w instrukcji obsługi konkretnego modelu.