Jak zobaczyć swój dom z satelity na żywo? – podpowiadamy!

0
63

Zobaczenie swojego domu z satelity w czasie całkowicie rzeczywistym, z odświeżaniem co do sekundy, jest obecnie niemożliwe dla zwykłego użytkownika z powodów technologicznych i wojskowych. Możemy jednak uzyskać dostęp do darmowych, archiwalnych zdjęć opóźnionych o kilka dni lub miesięcy, korzystając z platform takich jak Google Earth czy europejski program Copernicus. Wiele osób myśli, że wystarczy wpisać adres w wyszukiwarkę i od razu dostanie stream wideo z orbity. To bzdura. Od lat zajmuję się systemami GIS na produkcji i prawda jest zresztą absolutnie taka, że cywilny dostęp do danych z kosmosu ma twarde, nieprzekraczalne ograniczenia fizyczne. Wojsko trzyma na tym łapę.

Koszty utrzymania łączności szerokopasmowej z sa​telitą obrazującym są po prostu absurdalne. Nikt nie udostępni tego za darmo, żebyś mógł sprawdzić, czy kurier zostawił paczkę pod drzwiami. Zrobiliśmy na wdrożeniu ostatnio test pobierania surowych kadrów z Sentinel-2, potem zawiesiło się API Google, więc wprowadzono poprawkę na sztywno przed poniedziałkiem, żeby to w ogóle działało. Siedzimy w biurze do późna i ciągle tłumaczymy to nowym klientom z branży rolniczej. Chcą widzieć swoje uprawy tu i teraz. Odmawiamy. Fizyki nie przeskoczysz.

Dlaczego darmowy podgląd z satelity na żywo to techniczna fikcja?

Satelity szpiegowskie i komercyjne nie wiszą nieruchomo nad twoim dachem. One pędzą po orbicie okołoziemskiej z prędkością kilkudziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę. Robią zdjęcia, przelatując nad danym terytorium w bardzo wąskim oknie czasowym. Czas powrotu maszyny nad ten sam punkt wynosi zazwyczaj od dwóch do pięciu dni. A i to zależy w głównej mierze od zachmurzenia na danym obszarze. Chmury zasłaniają widok. Zawsze. Więc jeśli szukasz monitoringu 4K ze swojego podwórka, zejdź na ziemię.

Dobrym pomysłem jest po prostu montaż taniej kamery IP na kominie własnego domu.

Ominiesz w ten sposób ograniczenia optyki orbitalnej. A tak na marginesie, piszę ten raport w środku nocy, bo znowu wywaliło nam produkcję na chmurze, a klient żąda map pokrycia terenu do ósmej rano. Zrezygnowany już nawet nie sprawdzam logów błędu w konsoli, bo wiem że zawinił skrypt pobierający kafelki mapy od zewnętrznego dostawcy. Cholerna strata czasu z tymi przestarzałymi bibliotekami. Wracając do tematu orbity, sprzęt komercyjny ma priorytety narzucane przez rządy. Najpierw fotografuje się strefy konfliktów zbrojnych i katastrof naturalnych. Twój dom na przedmieściach nikogo tam na górze nie obchodzi. Maszyny mają z góry zaprogramowane ścieżki i zadania (tak zwany tasking). Zwykły internauta dostaje tylko ochłapy z tego, co systemy przetworzą i udostępnią w darmowych warstwach po długim czasie.

Co tak naprawdę widać w aplikacjach typu Google Maps i kiedy robiono zdjęcia?

Algorytmy wielkich korporacji technologicznych sklejają mapy z dziesiątek różnych źródeł. Wykorzystują zdjęcia lotnicze z pułapu kilku kilometrów i satelitarne z orbity. Proces renderowania tych danych trwa miesiącami. Wczoraj sprawdzałem własne osiedle na Targówku w Warszawie w aplikacji. Widzę na podjeździe mój stary samochód, który sprzedałem prawie trzy lata temu. To daje brutalny obraz opóźnień w systemie.

Korporacje aktualizują gęsto zaludnione miasta częściej, bo tam mają wpływy z reklam. Prowincja czeka latami na odświeżenie widoku z satelity. Nie ma tu żadnej magii. Zwykła kalkulacja kosztów przechowywania petabajtów obrazów na serwerach i opłacania inżynierów. Zresztą szlag człowieka trafia, gdy widzi w sklepach z aplikacjami na smartfony te wszystkie fałszywe programy obiecujące “live satellite tracker”. To jest zwykły SCAM wyciągający dane z podpiętej karty płatniczej. Żadna z tych apek nie ma dostępu do wojskowych systemów wczesnego ostrzegania. Generują tylko stary widok z ogólnodostępnego API i nakładają na to fałszywy celownik z radaru, żeby oszukać naiwnych użytkowników.

Skąd wziąć najświeższe zdjęcia satelitarne za darmo w internecie?

Europejska Agencja Kosmiczna w ramach programu Copernicus udostępnia surowe dane dla każdego. Platforma przeglądarkowa nazywa się EO Browser. Daje bezpośredni wgląd do zdjęć z instrumentów Sentinel-2. Rozdzielczość przestrzenna wynosi tam dziesięć metrów na jeden piksel kwadratowy terenu. Swojego domu tam z detalami nie rozpoznasz. Zobaczysz jednak wyraźnie, czy na twoim polu leży jeszcze śnieg.

Albo czy las dziesięć kilometrów dalej nie zaczął płonąć w weekend.

Interfejs tego narzędzia jest toporny. Wymaga ogromnej cierpliwości przy klikaniu. Zwykli internauci często rezygnują po zaledwie paru minutach walki z filtrami dat. My w pracy na co dzień używamy tego do analizy wskaźników suszy rolniczej. Wymaga to wprawy i znajomości wskaźników NDVI. Bez mała prawie dziewięćdziesiąt procent amatorów poddaje się na etapie wyboru odpowiedniej kompozycji barwnej. Poniżej wrzucam krótkie zestawienie, jak to wygląda z perspektywy kogoś, kto siedzi w tym od lat.

Platforma mapowa Świeżość danych Rozdzielczość widoku
Google Earth Pro Od kilku miesięcy do kilku lat Bardzo wysoka (widać samochody)
EO Browser (Copernicus) Od 2 do 5 dni wstecz Niska (10m/piksel, widać zarysy osiedli)

Wojsko, szpiegostwo przemysłowe i limity rozdzielczości cywilnej

Zastanawiacie się zresztą, dlaczego to na produkcji map tak wyje na testach rozdzielczości po drodze? Sam się nad tym borykałem dzisiaj u siebie w biurze. Rządy Stanów Zjednoczonych i państw europejskich nakładają na operatorów satelitarnych rygorystyczne limity. Firmy nie mogą sprzedawać na wolnym rynku zdjęć o rozdzielczości pozwalającej na identyfikację twarzy człowieka z orbity. Prawo na to nie pozwala. Nawet jeśli maszyny Maxar Technologies technicznie potrafią sfotografować gazetę leżącą na ławce w parku, to przed wypuszczeniem pliku do cywila algorytm sztucznie degraduje jakość. Chociaż prawdę mówiąc brakuje nam twardych danych za wczoraj, jak bardzo zaniżają te parametry wojskowi, więc wydaje się to tylko jedną z możliwych hipotez na obecny rok. Nikt z Pentagonu nie dzieli się specyfikacją cenzury z inżynierami w Polsce.

Płatne opcje dla dużych firm. Kto kupuje zdjęcia na żądanie?

Da się zamówić zdjęcie swojego podwórka na żądanie. Wybrane firmy z sektora space-tech robią to czysto komercyjnie. W żargonie korporacyjnym usługa ta nazywa się po prostu tasking. Płacisz twardą walutą, a operator przeprogramowuje satelitę, by ten zrobił zdjęcie twojej działki przy najbliższym możliwym przelocie nad krajem. Koszty idą w dziesiątki tysięcy dolarów za jedno ujęcie.

Z reguły kupują to globalne fundusze inwestycyjne grające na giełdzie.

Sprawdzają ilość ropy w chińskich zbiornikach retencyjnych na podstawie długości rzucanego cienia o poranku. Albo liczą samochody ciężarowe pod centrami logistycznymi konkurencji przed publikacją raportów finansowych. Zwykły Kowalski nie ma tam czego szukać ze swoim portfelem. Zamawianie widoku z satelity na żywo po to, by sprawdzić stan rynien po burzy, mija się z celem. Zmieniliśmy te zasady na robocie lata temu, uświadamiając deweloperom, że taniej wynająć drona za kilkaset złotych. Daje lepszy obraz i lata poniżej pułapu chmur.

Jak sprawdzić historyczne widoki własnej działki budowlanej?

Pobierasz darmowy program Google Earth Pro w wersji desktopowej na swój komputer. Wersja w oknie przeglądarki ma celowo okrojone funkcje dla oszczędności pamięci RAM. Na górnym pasku narzędziowym masz małą ikonę zegara. Klikasz to i otwiera się oś czasu. Suwakiem cofasz widok wstecz. Narzędzie płynnie pokazuje stare zdjęcia lotnicze i archiwalny widok z satelity.

W Warszawie można bez problemu cofnąć się nawet do lat trzydziestych ubiegłego wieku, bazując na starych skanach z samolotów wgranych do bazy. Świetna sprawa przy planowaniu zakupu ziemi. Widzisz od razu, czy na interesującej cię parceli nie było kiedyś dzikiego wysypiska śmieci. Albo ukrytego bagna zasypanego gruzem z budowy. Nieuczciwi sprzedawcy nienawidzą tego narzędzia. My zawsze to sprawdzamy przed podpisaniem umowy na postawienie nowej serwerowni dla klientów. Ziemia musi być absolutnie stabilna na dekady.

Zamiast tracić czas na szukanie magicznych i darmowych aplikacji w telefonie, otwórz po prostu jutro rano EO Browser na komputerze i spróbuj samodzielnie wyciągnąć surowe dane z Sentinela z zeszłego tygodnia. Zobaczysz na własne oczy, jak wygląda prawdziwa, brudna praca z danymi przestrzennymi, a nie wygładzone obietnice z reklam na Facebooku. Zrób to, zanim znowu oddasz numer swojej karty kredytowej oszustom za rzekomy streaming z kosmosu.

Często zadawane pytania (FAQ)

  • Czy mogę zobaczyć swój dom z satelity na żywo za darmo?
    Nie. Podgląd z satelity w czasie rzeczywistym nie jest dostępny publicznie ze względów technologicznych, kosztowych oraz ograniczeń narzucanych przez wojsko. Darmowe mapy pokazują zdjęcia archiwalne.
  • Jak sprawdzić z kiedy pochodzi zdjęcie satelitarne w Google Maps?
    W mobilnej i przeglądarkowej wersji Google Maps data bywa ukryta. Należy pobrać program Google Earth Pro na komputer PC, gdzie na dolnym pasku ekranu lub po użyciu narzędzia osi czasu dokładnie widać datę wykonania fotografii.
  • Która strona ma najświeższe zdjęcia satelitarne?
    Najbardziej aktualne darmowe zdjęcia satelitarne o niskiej rozdzielczości (aktualizowane co kilka dni) oferuje europejska platforma EO Browser oparta na danych z satelitów Sentinel.
  • Dlaczego mój dom w Google Earth jest zamazany?
    Może to wynikać z faktu, że satelita wykonał zdjęcie pod ostrym kątem, obszar był częściowo zachmurzony, lub algorytmy Google nie zaktualizowały jeszcze wysokorozdzielczej tekstury dla danej prowincji.
  • Czy aplikacje na telefon z widokiem na żywo z satelity działają?
    Większość aplikacji obiecujących podgląd na żywo z orbity w sklepach mobilnych to oszustwa próbujące wyłudzić opłaty subskrypcyjne. Korzystają one z tych samych archiwalnych baz danych co darmowe Google Maps.
  • Ile kosztuje zamówienie aktualnego zdjęcia satelitarnego?
    Zlecenie wykonania nowego zdjęcia przez komercyjnego operatora (np. Maxar) kosztuje zazwyczaj od kilkuset do kilku tysięcy dolarów w zależności od priorytetu, zachmurzenia i wielkości obszaru.

Bibliografia

1. Główny Urząd Geodezji i Kartografii – https://www.gov.pl/web/gugik
2. Europejska Agencja Kosmiczna – https://www.esa.int
3. Polska Agencja Kosmiczna – https://polsa.gov.pl
4. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl