Gdzie jest Tyrol Południowy i do kogo należy?

0
26

Tyrol Południowy leży w północnych Włoszech, w samym sercu Alp, granicząc bezpośrednio z austriackim krajem związkowym Tyrol oraz ze Szwajcarią. Pod względem politycznym i administracyjnym terytorium to należy do państwa włoskiego jako autonomiczna prowincja Bolzano-Alto Adige. Przez wieki ziemie te stanowiły jednak integralną część austriackiej monarchii habsburskiej. To włoska ziemia z niemieckojęzyczną duszą.

Zawsze mówimy klientom szukającym dobrych tras narciarskich albo historycznych ciekawostek, żeby patrzyli na mapie tuż pod granicę austriacką. Ten górski region brutalnie wcina się w masyw Dolomitów. Zajmuje powierzchnię ponad siedmiu tysięcy kilometrów kwadratowych. To potężny kawałek skały. Naturalna granica państwowa biegnie przez słynną przełęcz Brenner. Jechałem tamtędy w zeszłym miesiącu i różnica w infrastrukturze po przekroczeniu dawnego szlabanu jest niemal niedostrzegalna. Autostrada A22 prowadzi prosto w dolinę rzeki Adygi, przecinając alpejskie szczyty.

Czy Tyrol Południowy to to samo co Trydent-Górna Adyga?

Ludzie notorycznie mylą te nazwy na forach turystycznych. Wyjaśnijmy ten błąd raz na zawsze z urzędową precyzją. Trydent-Górna Adyga (Trentino-Alto Adige) to wielki, nadrzędny włoski region administracyjny. Składa się on z dwóch zupełnie odrębnych, rywalizujących ze sobą jednostek.

  • Prowincja Trydent (Trentino): Tu rządzi język włoski, makaron i kultura wyraźnie ciążąca ku południowi, a głównym ośrodkiem jest miasto Trento.
  • Prowincja Bolzano (Tyrol Południowy / Górna Adyga): Ten właśnie niemieckojęzyczny obszar na samej północy.

Koniec kropka. Nie ma tu większej filozofii. Włosi używają nazwy Alto Adige (Górna Adyga), żeby podkreślić geograficzne położenie w górnym biegu rzeki. Miejscowi Niemcy i Austriacy mówią o Südtirol, nawiązując do historycznego księstwa Tyrolu. Obie nazwy funkcjonują w obiegu prawnym.

Dlaczego Tyrol Południowy jest we Włoszech, skoro mówią tam po niemiecku?

Włosi dostali ten teren w nagrodę za zdradę swoich sojuszników podczas I wojny światowej. Brzmi to brutalnie. Tak jednak wyglądają twarde fakty z podręczników historii. Przed 1919 rokiem obszar ten należał bezspornie do Austro-Węgier. Włochy początkowo układały się z państwami centralnymi, po czym zmieniły front i dołączyły do Ententy, żądając w zamian terytoriów na północy.

Po wojnie zwycięskie mocarstwa podpisały traktat w Saint-Germain. Granicę przesunięto sztucznie na linię wododziału na przełęczy Brenner. Zrobiono to ze względów czysto strategicznych i militarnych, by dać Rzymowi łatwą do obrony barierę górską.

(Szczerze mówiąc, za każdym razem, gdy analizuję te powojenne traktaty, krew mnie zalewa na myśl o tym, jak arogancja polityków z Paryża i Londynu niszczyła lokalne społeczności. Przecież ci ludzie w Bolzano z dnia na dzień obudzili się w obcym państwie, które chwilę później zabroniło im używać ojczystego języka w szkołach i urzędach, a faszyści Mussoliniego zrobili z ich życia piekło. To jest po prostu chora lekcja historii, o której dzisiaj urzędnicy w Brukseli wolą chyba nie pamiętać, zrzucając winę na lokalne nacjonalizmy).

Jak faszyzm próbował zniszczyć niemiecką tożsamość regionu?

Benito Mussolini nienawidził obcości. Zarządził przymusową, brutalną italianizację. Zmieniono nazwy miast, ulic i gór. Nacjonalista Ettore Tolomei wydał słynne Prontuario dei nomi locali dell’Alto Adige, wymyślając włoskie odpowiedniki dla tysięcy niemieckich toponimów. Nawet imiona na cmentarnych nagrobkach kuto na nowo.

Nie pomogło. Niemieckojęzyczni mieszkańcy zeszli do podziemia. Organizowali tajne komplety nauczania zwane szkołami katakumbowymi (Katakumbenschulen). Nauczyciele ryzykowali więzienie za uczenie dzieci alfabetu w języku Goethego. W 1939 roku Hitler i Mussolini dobili targu, zmuszając Tyrolejczyków do wyboru (tzw. Opcja): albo emigrują do III Rzeszy, albo zostają i w pełni się asymilują. Wojna przerwała te masowe wysiedlenia.

Do kogo należy Tyrol Południowy dzisiaj i jak działa jego autonomia?

Formalnie to terytorium Republiki Włoskiej. Praktycznie Bolzano robi to, co uważa za stosowne. Autonomia tego regionu to absolutny ewenement na skalę europejską, często stawiany za wzór rozwiązywania konfliktów etnicznych.

Wywalczono ją twardo. W latach sześćdziesiątych dochodziło nawet do zamachów bombowych organizowanych przez radykałów z Befreiungsausschuss Südtirol (Komitet Wyzwolenia Południowego Tyrolu). Wysadzano słupy wysokiego napięcia. Włoski rząd, pod presją ONZ i Austrii, ostatecznie ustąpił. Nowy Statut Autonomii z 1972 roku (Pacchetto) załatwił sprawę ostatecznie. Rzym oddał prowincji niemal pełną władzę nad edukacją, rolnictwem i infrastrukturą.

Zestawiliśmy na szybko dane finansowe, żeby pokazać siłę tego regionu:

Aspekt zarządzania Włochy (Standardowy region) Tyrol Południowy (Bolzano)
Zatrzymywane podatki lokalne Ok. 20-30% Zdecydowana większość (ok. 90%)
Zarządzanie szkołami Centralne (Ministerstwo w Rzymie) Lokalne (System trójjęzyczny)
Zarządzanie autostradami ANAS (Spółka państwowa) Własne spółki prowincjonalne

Kto płaci za drogi i szkoły w Bolzano?

Zdecydowana większość podatków zostaje na miejscu. Rzym nie widzi z tego ani centa. Prowincja finansuje z własnej kieszeni szkoły, drogi i szpitale. Włochy dają im po prostu ŚWIĘTY spokój pod warunkiem, że ci nie ogłoszą niepodległości. To dlatego drogi w Dolomitach są gładkie jak stół, a pociągi regionalne jeżdżą punktualniej niż w Szwajcarii.

Jakim językiem mówi się w Tyrolu Południowym?

Mamy tu trzy oficjalne języki. Niemiecki mocno dominuje na prowincji i w małych wioskach. Włoski trzyma się twardo w stolicy, Bolzano, oraz w większych miastach jak Merano. Trzeci gracz to język ladyński.

Grubo ponad połowa ludzi używa na co dzień dialektu południowotyrolskiego (Südtirolerisch). To twarda, bawarska odmiana języka niemieckiego, często niezrozumiała dla turystów z Berlina. Włosi stanowią około jednej czwartej populacji. Ladynów jest ledwie garstka w dolinach Val Badia i Val Gardena. To starożytny język retoromański.

Żeby ten system działał, wymyślono proporcjonalność etniczną (Proporz). Przydział stanowisk w urzędach państwowych, poczcie czy szpitalach zależy od wyników spisu powszechnego, w którym każdy obywatel musi zadeklarować przynależność językową. To biurokratyczny koszmar dla działów HR. Sprawdza się jednak na robocie, zapobiegając dyskryminacji.

Czy warto jechać w Dolomity i co zobaczyć w Górnej Adydze?

Turystyka brutalnie ciągnie lokalną gospodarkę. Zamiast pisać o ładnych widokach, rzucę konkretem. Idziesz do Muzeum Archeologicznego w Bolzano. Tam leży Ötzi. To zamarznięty facet sprzed pięciu tysięcy lat z raną po strzale w plecach. Wyciągnęli go z lodowca w 1991 roku. Robi większe wrażenie niż jakikolwiek nowoczesny wyciąg narciarski.

Zimą wbijasz na Sellaronda. Zrobiliśmy tam z zespołem objazd całej trasy na nartach w jeden dzień, a nogi odpadały nam z wysiłku do samego wieczora. To wielka pętla wokół masywu Sella, łącząca cztery doliny. Latem z kolei Tre Cime di Lavaredo (Drei Zinnen) to absolutny obowiązek dla każdego, kto ma buty trekkingowe. Trzy pionowe wieże z dolomitu wyrastające prosto z piargu.

Rolnictwo, czyli dlaczego jabłka z Południowego Tyrolu są wszędzie?

Zastanawiacie się zresztą, dlaczego w każdym polskim supermarkecie leżą jabłka z naklejką “Marlene” albo “Val Venosta”? Sam się z tym borykałem dzisiaj u siebie w kuchni podczas robienia zakupów na telefonie. Odpowiedź to bezlitosna monokultura w dolinie rzeki Adygi.

Prowincja produkuje gigantyczne ilości owoców. Prawda jest zresztą absolutnie taka, że uprawiają tam też świetne wino. Odmiana Gewürztraminer z okolic miasteczka Tramin (Termeno) to klasa światowa. Na stromych zboczach winorośle zbiera się ręcznie, bo żaden traktor tam nie wjedzie.

Chociaż prawdę mówiąc brakuje mi twardych danych z wczorajszych raportów giełdowych, wydaje się to tylko jedną z możliwych hipotez na najbliższy kwartał przed spodziewanym spowolnieniem rynku nieruchomości w Bolzano, gdzie ceny mieszkań już dawno przebiły te w Mediolanie. Lokalsi po prostu nie mają gdzie budować, bo brakuje płaskiego terenu.

Spakuj plecak, zatankuj samochód i jedź prosto na przełęcz Brenner. Zobaczysz na własne oczy, jak niemiecki, surowy porządek zderza się z włoskim brakiem spiny i doskonałą kawą. Sprawdź, czy potrafisz dogadać się po niemiecku w małej pizzerii w Merano. Tylko nie nazywaj miejscowych farmerów Włochami. Szybko pożałujesz tego błędu.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  • Gdzie leży Tyrol Południowy? W północnych Włoszech, w Alpach, przy granicy z Austrią i Szwajcarią.
  • Do jakiego kraju należy Bozen (Bolzano)? Bolzano to stolica autonomicznej prowincji Tyrol Południowy, która należy do Włoch.
  • Jakim językiem mówi się w Tyrolu Południowym? Głównie po niemiecku (dialekt południowotyrolski), po włosku oraz w języku ladyńskim.
  • Czy do Tyrolu Południowego potrzebny jest paszport? Nie, region znajduje się we Włoszech, w strefie Schengen. Wystarczy dowód osobisty.
  • Dlaczego Tyrol Południowy jest bogaty? Zatrzymuje zdecydowaną większość swoich podatków na miejscu, ma rozwiniętą turystykę, rolnictwo i przemysł precyzyjny.
  • Czy Południowy Tyrol chce niepodległości? Obecnie ruchy separatystyczne są marginalne. Szeroka autonomia w ramach państwa włoskiego zadowala większość mieszkańców.

Bibliografia

1. Autonomiczna Prowincja Bolzano – https://www.provincia.bz.it
2. Włoski Narodowy Instytut Statystyczny (ISTAT) – https://www.istat.it
3. Wydawnictwo Naukowe PWN – https://pwn.pl
4. Ambasada Republiki Włoskiej w Polsce – https://ambvarsavia.esteri.it
5. Oficjalny portal turystyczny Południowego Tyrolu – https://www.suedtirol.info