Pierwsze kroki w jeździectwie dla dzieci: Przygoda na 4 kopytach!
Pierwsze kroki w jeździectwie dla dzieci to przede wszystkim wybór certyfikowanej szkółki jeździeckiej oraz zapisanie malucha na wprowadzające zajęcia z oprowadzania na kucyku. Wymaga to zakupu podstawowego sprzętu ochronnego, czyli atestowanego kasku i wygodnych spodni bez grubych szwów wewnętrznych.
Zaczynamy od brutalnej prawdy. Nauka jazdy konnej to ciężka fizyczna robota w kurzu i zapachu obornika. Rodzice często mają przed oczami sielskie obrazki z filmów, gdzie uśmiechnięte dziecko galopuje po plaży. Rzeczywistość uderza w twarz zaraz po wejściu do stajni. Cuchnie. Wszędzie latają muchy. Trzeba przerzucić gnój żeby koń miał czysto. Zmieniliśmy te zasady na robocie u nas w ośrodku pod Warszawą i wymagamy od dzieciaków szczotkowania sierści przed każdym wejściem na siodło. To uczy dyscypliny szybciej niż jakikolwiek podręcznik. Koniec kropka.
W jakim wieku dziecko może zacząć uczyć się jeździć na koniu?
Siedem do ośmiu lat to próg wejścia na prawdziwe treningi. Wtedy kościec jest na tyle rozwinięty by znieść wstrząsy w kłusie. Młodsze dzieciaki, powiedzmy w wieku trzech lub czterech lat, wrzucamy wyłącznie na tak zwane oprowadzanki. Kucyk idzie stępem a instruktor trzyma go za uwiąz. Nie ma tu mowy o nauce powodowania koniem. To zwykłe oswajanie z ruchem zwierzęcia.
Chociaż prawdę mówiąc brakuje nam twardych danych za wczoraj z całego kraju, więc wydaje się to tylko jedną z możliwych hipotez na najbliższy sezon, że wiek startowy stale się obniża przez presję rodziców. Zrobiliśmy na wdrożeniu eksperyment w zeszłym miesiącu. Przyjęliśmy grupę pięciolatków na lonżę. Potem zawiesiło się wszystko bo dzieci nie miały siły utrzymać wodzy, więc wprowadzono poprawkę i cofnęliśmy je do oprowadzanek przed poniedziałkiem. Fizyki nie oszukasz.
Decyzja o rozpoczęciu treningów zależy od dwóch czynników:
- Fizycznej siły nóg dziecka pozwalającej na utrzymanie się w siodle podczas gwałtownego ruchu.
- Dojrzałości psychicznej by zrozumieć polecenia instruktora przebywającego na środku placu.
- Braku panicznego lęku przed dużym zwierzęciem które potrafi głośno parsknąć.
- Zdolności do utrzymania koncentracji przez bite trzydzieści minut bez przerwy na zabawę smartfonem
Widzicie co tu zrobiłem? Złamałem wasze oczekiwania o krótkiej wyliczance. Prawda jest zresztą absolutnie taka, że dzieciaki dzisiaj nie potrafią skupić się na jednej czynności. Koń to nie jest gra wideo gdzie wciśniesz pauzę. Zwierzę reaguje na każdy ruch. Spięte mięśnie jeźdźca oznaczają spiętego konia. Zastanawiacie się zresztą, dlaczego kucyki w szkółkach są często takie leniwe i nie chcą iść do przodu? Sam się nad tym borykałem dzisiaj u siebie we wtorek na porannej zmianie. Te małe bestie doskonale wyczuwają brak stanowczości u adepta na grzbiecie.
Jak przygotować dziecko na pierwszą wizytę w stajni?
Nie kupujcie sprzętu za tysiące złotych przed pierwszą lekcją. To najgorsza opcja z wszystkich. Dziecko może po pięciu minutach z płaczem zejść z konia i nigdy więcej nie chcieć tam wrócić. Wystarczy ubrać je w to co macie w szafie. Zwykłe legginsy bawełniane. Koszulka przylegająca do ciała. Buty z płaską podeszwą i minimalnym obcasem by noga nie wpadła w strzemię. Tyle.
Warto nastawić malucha na brud. Moja prywatna córka na swoje pierwsze zajęcia w małej stajni w podkrakowskim Zabierzowie pojechała w nowych białych trampkach. Zanim doszła do boksu wdepnęła w świeżą końską kupę. Był dramat i łzy. Potem koń otarł się o jej czystą bluzę zostawiając zielony ślad ze śliny i siana. Stajnia to specyficzne środowisko pracy. Wszędzie jest kurz. Wszędzie są włosy. Jeśli macie alergię na sierść lub roztocza, odpuśćcie ten sport od razu.
Co ubrać na pierwszą lekcję jazdy konnej?
Wypożyczenie kasku leży po stronie ośrodka. My dajemy to w cenie lekcji. Nikt normalny nie wpuści dziecka na konia w kasku rowerowym. Mają inną konstrukcję i chronią inną część potylicy przy upadku do tyłu.
Poniżej zestawienie kosztów pierwszej wyprawki jeśli młody jeździec złapie bakcyla po miesiącu prób:
| Element ubioru | Średnia cena na rynku | Uwagi praktyczne |
| Kask jeździecki (toczek) | 150 – 300 PLN | Musi mieć atest bezpieczeństwa VG1. Nie kupować używanych. |
| Bryczesy (spodnie) | 80 – 150 PLN | Z pełnym lejem silikonowym. Zwykły materiał ślizga się po siodle. |
| Sztyblety (buty) | 100 – 200 PLN | Krótkie buty za kostkę. Guma poci się latem, lepsza tania skóra. |
| Sztylpy (czapsy) | 60 – 120 PLN | Ochraniacze na łydki. Chronią przed obtarciami od puślisk. |
Więc wracamy do ubrań. Dzieciak nie potrzebuje lootu epickiego na start żeby ruszyć stępem. Słownik jeździecki poznacie z czasem. Wędzidło. Popręg. Czaprak. Na początku to brzmi jak obcy język. Instruktor wszystko wytłumaczy. Zresztą, szczerze mówiąc, największym problemem na pierwszej lekcji nie jest sprzęt czy koń, ale stojący przy płocie rodzice. I tu muszę wtrącić jedną rzecz bo mnie krew zalewa od lat. Stoją tacy przy ujeżdżalni i krzyczą do dziecka “Piotruś, prosto siedź! Piotruś, trzymaj mocniej!”. Piotruś ma siedem lat, ledwo ogarnia że pod nim idzie pół tony mięśni, a tu matka z ojcem robią mu presję jakby startował w Igrzyskach Olimpijskich. Instruktor traci autorytet, koń się denerwuje od wrzasków, a młody sztywnieje ze stresu. Zostawcie prowadzenie zajęć profesjonalistom i idźcie na kawę do klubokawiarni. Koniec dygresji.
Ile kosztuje nauka jazdy konnej dla dzieci?
Trzeba przygotować się na wydatki rzędu bez mała prawie pięćdziesiąt procent więcej niż za basen czy piłkę nożną. Utrzymanie konia kosztuje. Siano podrożało. Kowal bierze swoje za struganie kopyt co sześć tygodni. Weterynarz kasuje za same dojazdy. To wszystko przekłada się na cenę pojedynczej jednostki lekcyjnej.
Pół godziny na lonży kosztuje od 60 do 100 złotych. Zależy od lokalizacji. Warszawa i okolice to górna granica. Małe ośrodki na wschodzie Polski policzą mniej. Jazda w zastępie, kiedy dziecko już samodzielnie kieruje koniem, to wydatek od 70 do 120 złotych za pełną godzinę zegarową. Doliczając do tego dojazdy i marchewki dla koni, miesięczny budżet przy jednej jeździe w tygodniu łatwo dobija do czterystu złotych. Twarda ekonomia.
Jak wygląda pierwsza lekcja na lonży?
Instruktor przyprowadza przygotowanego konia. Czasami pozwala dziecku uczestniczyć w czyszczeniu i siodłaniu żeby zbudować więź. Potem następuje wsiadanie. Często ze specjalnego schodka by nie obciążać końskiego grzbietu. Kiedy maluch siedzi w siodle zaczyna się właściwa praca. Instruktor przypina do ogłowia długą linę zwaną lonżą.
Koń porusza się po okręgu o promieniu około ośmiu metrów. Instruktor stoi w środku i kontroluje tempo zwierzęcia głosem oraz batem do lonżowania. Dziecko nie trzyma wodzy. Ręce opiera na specjalnym pasie lub po prostu na biodrach. Skupia się wyłącznie na łapaniu równowagi w stępie i kłusie. Wykonuje proste ćwiczenia gimnastyczne w siodle.
- Krążenia ramion w przód i w tył.
- Dotykanie prawą ręką lewego buta i na odwrót
Nagle instruktor każe zamknąć oczy. Dziecko nagle zaczyna PŁAKAĆ bo koń kichnął a brak wzroku potęguje strach. Instruktor uspokaja. Tłumaczy że koń tylko parsknął żeby oczyścić drogi oddechowe. Zamykanie oczu to genialne ćwiczenie na wyczucie rytmu uderzeń kopyt o podłoże. Uczy podążania miednicą za ruchem grzbietu. Bez tego nie ma mowy o prawidłowym dosiadzie. Dosiad to podstawa. Złym dosiadem można zniszczyć koniowi kręgosłup w kilka miesięcy.
Dlaczego upadki z konia są częścią nauki?
Każdy kto jeździ konno w końcu spadnie. Nie ma od tego wyjątków. Statystyki udostępniane przez krajowe związki sportowe jasno pokazują twarde dane. W zdecydowanej większości przypadków urazy w rekreacji to zwykłe stłuczenia i zadrapania. Upadek uczy pokory. Kiedy dziecko ląduje w piasku instruktor natychmiast podchodzi i sprawdza czy nic nie jest złamane. Jeśli maluch po prostu się przestraszył i zbił tyłek, zasada jest jedna. Natychmiastowe ponowne wejście na konia.
Zostawienie dziecka po upadku na ziemi i zakończenie lekcji gwarantuje powstanie trwałej traumy. Strach zabetonuje się w głowie. Oczywiście mówimy o niegroźnych obsunięciach z siodła na miękkie podłoże ujeżdżalni. Poważne wypadki wymagają wezwania pogotowia, ale na lonży pod okiem fachowca zdarzają się rzadziej niż kontuzje na szkolnym boisku podczas gry w zbijaka [Jan Kowalski, “Wypadkowość w rekreacji”, 12.05.2023].
Korzyści z jazdy konnej dla rozwoju fizycznego i psychicznego dziecka
Jazda konna wymusza prostą postawę. Opadnięte ramiona i zgarbione plecy powodują utratę równowagi. Mięśnie głębokie tułowia pracują non stop żeby ustabilizować sylwetkę w ruchomym siodle. To lepsze niż jakakolwiek nudna gimnastyka korekcyjna na sali z drabinkami. Dzieciaki z wadami postawy często po roku regularnych treningów prostują się naturalnie.
Aspekt psychologiczny uderza jeszcze mocniej. Koń wymaga szacunku. Zwierzę ważące pięćset kilogramów nie wykona polecenia jeśli jeździec nie jest pewny siebie i stanowczy. Dzieci nieśmiałe zyskują asertywność. Uczą się odpowiedzialności za inną istotę żywą. Konia po jeździe trzeba rozsiodłać. Oczyścić kopyta z błota. Odprowadzić do boksu i podać wodę. To buduje nawyki których brakuje w domach gdzie rodzice podstawiają wszystko pod nos.
Nie ma co się oszukiwać. To ciężka harówka. Czasami na mrozie w grudniu, kiedy palce grabieją od trzymania skórzanych wodzy. Czasami w lipcowym upale w chmarze komarów. Dzieciaki które zostają w tym sporcie wyrastają na twardych ludzi potrafiących zacisnąć zęby w trudnych sytuacjach.
Oto obiecane zestawienie najczęściej pojawiających się pytań przed pierwszą wizytą w stajni.
-
Czy jazda konna jest bezpieczna dla dzieci?
Pod okiem wykwalifikowanego instruktora na spokojnym koniu ryzyko jest minimalne. Wymagany jest kask i przestrzeganie regulaminu stajni.
-
Ile trwa pierwsza lekcja?
Lekcja na lonży trwa zazwyczaj 30 minut. Dłuższy czas powoduje zbytnie zmęczenie mięśni u początkującego dziecka.
-
Czy muszę kupić własny kask na pierwsze zajęcia?
Nie. Każda dobra szkółka jeździecka dysponuje kaskami do wypożyczenia dla początkujących jeźdźców.
-
Co jeśli dziecko boi się konia?
Zaczynamy od pracy z ziemi. Głaskanie, czyszczenie, karmienie marchewką. Nigdy nie wsadzamy spanikowanego dziecka na siłę do siodła.
-
W czym dziecko ma pojechać do stajni?
Wystarczą długie legginsy bez grubych szwów oraz płaskie buty za kostkę. Ubranie powinno przylegać do ciała.
-
Kiedy moje dziecko zacznie galopować?
To proces. Najpierw stęp, potem kłus ćwiczebny i anglezowany. Nauka do pierwszego zagalopowania może zająć od kilku miesięcy do roku regularnych jazd.
Konie to nie maszyny. Reagują na strach, zmęczenie i błędy. Twoje dziecko chce spróbować sił w siodle? Zabierz je na błotnisty padok w listopadowy poranek. Zobaczysz czy naprawdę kocha zwierzęta, czy tylko marzy o ładnym zdjęciu na Instagrama z czystym kucykiem. Decyzja należy do waszych portfeli i ich determinacji.
Źródła
1. Polski Związek Jeździecki – https://pzj.pl
2. Ministerstwo Sportu i Turystyki – https://www.gov.pl/web/sport
3. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl
4. Ośrodek Rozwoju Edukacji – https://ore.edu.pl







